POWRÓT REDAKTORA

By: admin 16 May 2014

Kim Jest Ivo Widlak

Ivo Widlak jest dziennikarzem radiowym, prasowym i telewizyjnym oraz ekspertem od mediów etnicznych w USA. W USA od 2001 roku. W Polsce był związany z Telewizją Polską, gdzie prowadził takie programy jak "5-10-15", "Kleks" oraz "Rower Błażeja". Był również związany z telewizją TVN gdzie prowadził "Twój Problem Nasza Głowa", oraz z Radiem Zet I Radem Plus. W Chicago był związany z TVP Chicago, gdzie prowadził program informacyjny "Wiadomości" oraz swój autorski program talk-show "Ivo na Żywo". Związany był również z wieloma polonijnymi portalami internetowymi.  
Ivo Widlak jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy w Stanach Zjednoczonych. Oprócz dziennikarstwa swój czas poświęca celom charytatywnym oraz promocją polskich talentów w USA. W 2010 roku utworzył Polish Cultural Institute in Chicago, organizację pozarządową promująca Polaków oraz kreujący pozytywny wizerunek polskiej społeczności w Chicago (www.PolishChicago.org)
Na ustach Polonii znalazł się, kiedy w 2009 roku swoim reportażem śledczym opisującym nieprawidłowości mające miejsce podczas remontu budynku Konsulatu Generalnego RP w Chicago, naraził się osobom odpowiedzialnym za udział w nadużyciach.
Został nazwany najbardziej kontrowersyjnym dziennikarzem ze względu na poruszane przez niego tematy oraz podejście do dziennikarstwa publicystycznego.

 

Ivo Widlak wraca do dziennikarstwa w KONKRETY TV!

 Nikt inny nie wzbudza tyle emocji co on. Wydaje się, że nie ma w Chicago osoby, która jest obojętna wobec niego. Są podobno tacy, którzy się go boją,  a przede wszystkim jego pióra. Jedni go nie znoszą,  inni szanują go jako dziennikarza i osobę, która potrafi rozmawiać z każdym, na każdy temat i z każdym jest w stanie znaleźć wspólny język. Jeszcze inni twierdzą, że jest najbardziej niedocenioną osobą w Chicago.

Chicago Rewia rozmawia z dziennikarzem i publicystą Ivo Widlakiem.

 Marta Zawadzka: Kim jest Ivo Widlak?

Ivo Widlak: Od razu z grubej rury? No dobrze. Uważam się za chłopca z Knurowa, który w pewnym momencie był w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, z odpowiednimi ludźmi w odpowiednich okolicznościach. W ten sposób miałem ogramną szansę I przyjemność pracował w TVP przy programach "5-10-15", "Rower Błażeja", "Kleks", w TVN w "Twój Problem Nasza Głowa", czy w Radiu Zet i Radiu Puls.

 MZ: Ale przecież to nie wszystko. Nie uda Ci się tak łatwo wybrnąć z odpowiedzenia na to pytanie!

IW: Hmmm. No dobrze. Jestem chłopcem z Knurowa - małego miasta na Śląsku. Wiem, że może być to dla wileu osób nie do uwierzenia, ale zawsze byłem i nadal jestem chorobliwie nieśmiały, ale w wieku 12 lat złapałem bakcyla dziennikarstwa, przy ubolewaniu mojej mamy, która szykowała mnie na księdza. Pomimo mojej nieśmiałości byłem strasznie ciekawy świata, ludzi, zdarzeń. Do wszystkich miałem tysiąc pytań o wszystko i zdawkowe odpowiedzi mnie nie satysfakcjonowały. Kiedyś Maria Wiernikowska, znana dziennikarka i reporterka wojenna, podczas wywiadu, który z nią przeprowadzałem powiedziała: "Pan zabije mnie tymi pytaniami" i tak mi zostało i tak "zabijałem" pytaniami wszystkich, którzy tylko pojawili się w zasięgu mojego mikrofonu czy kamery. 

 MZ: Czyli dziennikarstwo jest dla Ciebie najważniejsze?

IW: Ależ oczywiście! Dla mnie dziennikarstwo to nie jest zawód to jest mój charakter. Dziennikarstwo jest dla mnie misją!

 MZ: No właśnie. Wiele osób twierdzi, że nawet nieco za poważnie traktujesz swój zawód.

IW: Ale jak inaczej mogę traktować zawód dziennikarza? Dla mnie dziennikarstwo jest misją. Ja wierzę, że jest kilka zawodów do których, by je wykonywać trzeba mieć powołanie, mieć świadomość odpowiedzialności i misji, z którą te zawody niosą. Trzeba mieć powołanie do tego by być księdzem, bo jeśli kapłanem zostaje człowiek bez powołania, to zamiast zbliżać ludzi do Pana Boga to ich od Niego odsuwają. Trzeba mieć powołanie by być lekarzem, bowiem jeśli doktor nie czuje misji swojego zawodu nie dość, że nie wyleczy to może pacjenta skrzywdzić a nawet zabić. Jeśli ktoś jest nauczycielem to musi mieć powołanie do tego zawodu dlatego, że jeśli go nie ma, to taka osoba może zniszczyć dziecko na całe życie. Dziennikarz to również jest zawód, do którego trzeba mieć powołanie, bowiem jeśli się go nie ma to taka osoba dezinformuje ludzi, wprowadza w błąd swoich widzów, czy też czytelników, czy też słuchaczy przez co zniekształca rzeczywistość i nie pozwala ludziom na wyrobienie zdania na temat otaczającego go świata.

 MZ: Co jeszcze musi mieć dobry dziennkarz?

IW: Przede wszystkim musi być obiektywny. Rolą dziennikarza jest przekazywanie prawdziwych, sprawdzonych, a później jeszcze raz sprawdzonych i potwierdzonych faktów. Dziennikarz jest odpowiedzialny za przekaz informacji , a nie prezentowanie ich z własnej perspektywy i komentowanie ich. Jeśli ktoś chce komentować otaczającą go rzeczywistość to już jest komentatorem, publicystą lub w najgorszym przypadku "panienką z okienka", która papla co jej ślina na język przyniesie. 

 MZ: Mówiąc o dziennikarstwie, to jak oceniasz poziom dziennikarzy i mediów polonijnych w ogóle?

IW: Ja wiedziałem, że zadasz mi to pytanie!

 MZ: Nie chcesz na nie odpowiedzieć?

IW: Chcę, ale to jest bardzo trudne pytanie. Dobre pytanie, ale trudne do odpowiedzenia jednoznacznie. Stworzenie, prowadzenie i utrzymanie polonijnych mediów, w przeciwieństwie do mediów w ojczyźnie, jest bardzo kosztowne, a sponsorów i reklamodawców nie przybywa tylko ubywa. Trudno utrzymać się z dziennikarstwa polonijnego dlatego, pomijając już dywagacje na temat tego kto jest profesjonalny a kto jest amatorem wśród polonijnych dziennikarzy, poziom polonijnych środków masowego przekazu jest taki jaki jest, czyli niski. Skoro osoba, która ima się dziennikarstwa by to robić musi mieć dodatkową pracę i tak wśród dziennikarzy polonijnych mamy i nauczycieli, agentów nieruchomości, właścicieli sklepów, agentów turystycznych, itd, itp. Już dawno przestało mnie irytować, że dziennikarz "plujący do mikrofonu" nie jest przygotowany do audycji, bo kiedy ta osoba ma to zrobić? Na przełomie ostatnich trzynastu lat mojego pobytu w Chicago widziałem śmiałków, którzy chcieli stworzyć "prawdziwą" telewizję w USA i się to nie udało, bo żadna polonijna telewizja nie jest w stanie z dnia na dzień stać się dochodowa. Kolejną rzeczą stojącą na przeszkodzie stworzenia polonijnej stacji telewizyjnej jest fakt, że osoby, które wręcz jak z kosą na księżyc, oprócz wielkich chęci i bezgrannicznej pasji nie mają doświadczenia w pracy w mediach i nigdy nie stworzą tego czego by chcieli. Dwie półamatorskie kamery I 3 telewizory plazowe nie robią telewizji. W Chicago nie ma z kim tej telewizji robić, bo nie ma dziennikarzy, operatorów kameri czy operatorów światła. Nie chcę nawet wspominać o fakcie, że już nawet nie ma czego pokazać , bo w życiu Polonii niezbyt wiele się dzieje,  a jak się coś dzieje to wygląda to dokładnie tak samo jak rok wcześniej i w rezultacie nikt nie chce po raz setny oglądać tego samego.

 MZ: Co masz na myśli?

IW: Weźmy na przykład paradę z okazji 3-go maja. Od lat wygląda ona dokładnie tak samo jak 10 lat temu. Gdyby jedyna amerykańska stacja telewizyjna ABC 7 Chicago, która relacjonuje paradę wyemitowała materiał  na przykład sprzed 3 lat, to zapewne nikt by się nie zorientował bo to wszystko wygląda tak samo. W ten właśnie sposób umierają wszystkie polonijne przedsięwzięcia, bo ile razy można oglądać to samo rok po roku?

 MZ: Tylko na podstawie odpowiedzi na moje pytania wydajesz się być strasznie skwaszonym pesymistą, który krytykuje wszystko i wszystkich. 

IW: Nie dziwię się temu jak mnie postrzegasz. Tak samo postrzegają mnie osoby, które mnie nie znają bądź znają mnie słabo. Z ręką na sercu: ja mam bardzo dobre intencje. Mi naprawdę zależy na Polonii I jej rozwoju. Ja nie chcę nikogo krytykować. Ja nie chcę niczego krytykować. Moją intencją jest poprawienie sytuacji Polonii w USA, poprawę jej wizerunku. Wiem, że będzie w to trudno uwierzyć, ale jest zdecydowanie więcej ludzi których cenię i szanuję za to co robią, niż tych których krytykuję. Ja po prostu nie rozumiem filozofii osób działających wśród chicagowskiej Polonii, którzy, zdawałoby się, wyznają zasadę "byle jak byle by było". Albo coś robisz i robisz to dobrze, albo nie robisz tego wcale. Patrząc i obserwując osóby "działające" na Polonii , to zastanawiam się czy kiedykolwiek słyszeli powiedzenie "jeśli nie potrafisz nie pchaj się na afisz". 

 MZ: Kogo masz na myśli?

IW: Weźmy na przykład Kongres Polonii Amerykańskiej. Przecież to jest kpina. Frank Spula i cały jego 'dwór' to stado ludzi, którzy są kompletnie oderwani od rzeczywistości. Pan Spula uzurpuje sobie bezpodstawnie prawo do nazywania siebie "Liderem Polonii' i ja nie wiem dlaczego. Kongres to jakieś dziwne zjawisko, dziwny stwór! Ja mam ogromny szacunek do ludzi starszych, starszych ode mnie, ale trudno szanować członków i działaczy Kongresu kiedy są oni grubo po siedemdziesiątce i niektórzy powinni już dawno siedzieć na emeryturze gdzieś na Florydzie jeśli nie w domu spokojnej starości. Ale najgorsze w tym wszystkich jest to, że ci wiekowi działacze siedzą, nic nie robią oprócz przekrzykiwania siebie nawzajem bez żadnych racjonalnych argumentów jednocześnie blokując nowe, młode pokolenie Polonusów.

 MZ: A jest jakaś organizacja na którą nie jesteś w stanie wylać wiadra pomyj na głowę?

IW: Najbliższa ideału jest...

Jeśli chcesz wiedzieć o której organizacji będzie w dalszej części wywiadu, to zapraszam w następnym wydaniu. Marta Zawadzka

Comments:

Log in or register to leave comments