Polka Circle Club w Batavii i Elgin

By: admin 09 October 2013

Polka Circle Club w Batavii i Elgin

Na miejsce spotkania przed kolejną wyprawą rowerową klubu Polka Circle, wybór padł na Batavię.

O godzinie 12-stej w południe na parkingu Clark Island Recreation Area przy South River Street w Batavii spotkało się 7 osób: Ola, Iza, Dajanka, Peter, Marcin, Sławek i ja. Skład naszej ekipy był bardzo obiecujący, ale nie znaliśmy się wszyscy, więc dopiero później miało się okazać czy daleko nam się uda razem dojechać. Wyjątkowo tym razem nikt się nie spóźnił na miejsce spotkania, a wręcz przeciwnie, wszyscy byli przed czasem. Nie przewidzieliśmy jednak faktu, że tego dnia będzie odbywać się na naszej trasie lokalny maraton. Na parkingu nasze samochody wcisnęły się na ostatnie wolne miejsca. A i na szlaku było ciasno. Prawie na każdym zakręcie, wzdłuż trasy wyścigu aż do St. Charles, rozłożone były stoły z kubkami wypełnionymi wodą i Gatorade dla spragnionych biegaczy.  Dzielenie drogi z wykończonymi pod koniec ich trasy biegaczami było troszkę kłopotliwe. Trzeba było jechać wolniej i zwracać więcej uwagi na tych osłabionych maratończyków plątających się pod kołami, niż na okolice, które mijaliśmy. Nawet postoje na robienie zdjęć w miejscach bardziej widokowych czy historycznych, ze względu na zagęszczenie, musiały być krótkie i nie było czasu na ich kontemplacje. A szkoda, bo Batavia założona w 1833 roku może pochwalić się długą historią, którą warto znać. Swego czasu była znana jako ”Miasto Wiatraków”, bo była największym na świecie producentem młynów i pomp wodnych, które były produkowane w jednym z trzech słynnych zakładów: „Appleton”, „Challenge” i  „U.S. Wind Engine and Pump Co.”.

Pomimo,że Batavia ma długą i bogatą historię związaną z przemysłem wiatrakowym, to dopiero w Geneva góruje nad okolicą autentyczny, holenderski wiatrak, który jest atrakcją dla turystów. Datowany na 1850 rok ten 5-piętrowy młyn wodny został nazwany Fabyan Windmill, na cześć milionera George Fabyana, który go zakupił (w bardzo złym stanie) w 1914 roku, przeniósł z pobliskiego Lombard do Geneva i odrestaurował. Po śmierci właściciela wiatrak został wykupiony przez Kane County Forest Preserve i jest on udostępniony dla turystów do zwiedzania. Wyjątkowość tego młynu polega też na tym,  że według legendy był on używany do mielenia mąki do pieczenia chleba dla niedźwiedzi, które były udomowionymi zwierzętami Fabyana.

Zanim dojechaliśmy do naszego docelowego miejsca w Elgin, musieliśmy najpier przejechać przez South Elgin, które dzięki starannemu planowaniu zostało wymienione przez magazyn „Money” na 82 miejscu jako „najlepsze miejsce do życia w Amerce” i stało się godnym do pozazdroszczenia miejscem nie tylko do życia, ale pracy i zabawy. I choć nie udało nam się sprawdzić prawdy tego stwierdzenia, bo przecież byliśmy tam tylko przejazdem, udało nam się odkryć tutejsze Fox River Trolley Museum. To bardzo ciekawe muzeum oferuje nostalgiczne podróże do czasów, kiedy elektryczny tramwaj był istotną częścią amerykańskiego stylu życia. Tutaj odrestaurowanymi wagonami z 1908 roku za drobną opłatą można wybrać się w 3-milową podróż wzdłuż brzegu rzeki Fox. Nam nie w głowie były takie romantyczne podróże, bo większość z nas myślała już tylko o obiadku, lub o tej wygranej w kasynie Victoria w Elgin. Elgin jest ósmym co do wielkości miastem w naszym stanie i plasuje się na czele najszybciej rozwijających się miast w Illinois, ale przeciętnemu mieszkańcowi Chicago kojarzy się tylko z jednym: Grand Victoria Casino. Warto jednak tutaj wspomnieć, że Elgin rozsławiła na cały świat fabryka zegarków. Elgin Watch Company na przełomie 19-tego i 20-tego wieku była największym producentem zegarków w Stanach Zjednoczonych. W Chicago nadal można podziwiać na głównej stacji kolejowej Union Station zegary z widniejącą na nich nazwą Elgin. Do Elgin jako rodzinnego miasta przyznaje się też wielu znanych ludzi, admirałowie Marynarki Wojennej, laureci Nagrody Nobla, Pulitzera, Tony Award, olimpijczycy i inni, ale chyba najbardziej znanym z nich jest Max Adler, wiceprezes Sears & Roebuck, założyciel Adler Planetarium w Chicago (pierwszego planetarium w Ameryce).

Chcąc nie chcąc nasza wyprawa musiała zakończyć się w Elgin przy kasynie, ponieważ z powodu remontu dalsza droga rowerowa wzdłuż Fox River była zamknięta. A po drugie i tak chcieliśmy wejść do kasyna i sprawdzić czy los się do kogoś uśmiechnie. I po trzecie, trzeba było już powoli myśleć o powrocie, jeśli chcieliśmy wrócić na parking przed zmrokiem. Ale zanim to nastąpiło nasze dziewczyny zmusiły męską część do sesji zdjęciowej w Festival Park, który właściwie był placem zabaw dla dzieci. Mieliśmy wtedy niesamowitą frajde pstrykać sobie fotki podczas jazdy rowerem wśród fontann, wspinając się po linach, bujając na dziecinnych rozmiarów huśtawce, czy wciskając się do małej klatki!

Grand Victoria Casino, umieszczone na statku przycumowanym do brzegu rzeki Fox, początkowo budziło wśród mieszkańców miasta dużo kontrowersji, ale szybko zdano sobie sprawę, że jest ono znaczącym źródłem dochodu miasta, jak i powodem poprawy gospodarki lokalnej. Dzięki kasynu, Elgin przeżyło prawdziwy renesans w latach 90-tych dwudziestego wieku. Wiele opuszczonych, a zabytkowych budynków zostało wtedy przekształconych w stylowe kluby i restauracje. Samo kasyno stworzyło fundację, która dofinansowuje niedochodowe organizacje w mieście i pomaga odrestaurować słynną zabytkową architekturę miasta z epoki wiktoriańskiej.

Na drogę powrotną zaproponowałam mała zmianę i nikt nie zaprotestował. Zamiast wracać dokładnie tą samą Fox River Trail, zauważałam na mapie, że mogliśmy pojechać częściowo po Illinois Prarie Path, okrążając South Elgin z drugiej, zachodniej strony. I tak też zrobiliśmy. Nie była to ciekawa część trasy, ale była to dobrze utrzymana asfaltówka, na której można było rozwinąć prędkość.

Przejeżdżając przez St. Charles nie mogłam się oprzeć, aby wjechać na kilka mostów i pooglądać urzekającą przy zachodzący słońcu panoramę miasta, co oczywiście opóźniło ponownie naszą grupę. Z kolei koło młyna w Geneva zaproponowałam kolejną zmianę, bo znając tę trasę wiedziałam, że warto przejechać na drugą stronę rzeki i kontynuować jazdę po wschodnim jej brzegu, gdzie stoi słynna Fabyan Villa (lub raczej posiadłość Riverbank). Na drugiej stronie, w telegraficznym skrócie opowiadałam innym co wiedziałam o tej historycznej posiadłości. Obecnie udostępniony do zwiedzania były dom milionera Georga Fabyana, godny jest uwagi ze względu na jego przebudowę w 1907 roku przez samego Franka Lloyda Wrighta. Dodatkową atrakcją dla turystów jest tutaj ogród japoński zaprojektowany w 1910 roku, koło którego przejeżdżaliśmy, ale nie wstąpiliśmy, było już po godzinach zwiedzania. Największe jednak znaczenie dla historii było stworzenie tutaj przez pułkownika Fabyana pierwszego prywatnego ośrodka badawczego w Stanach Zjednoczonych pod nazwą Riverbank Laboratories, które zostało uznane jako miejsce narodzin  nowoczesnej kryptologii i kryptografii. W trakcie pierwszej wojny światowej prawie wszystko co było szyfrowane przez amerykańskie wojsko zostało sporządzone w tutejszych laboratoriach. Tutaj też odkryto (rozszyfrowano) spisek przeciwko Brytyjczykom uknuty przez indyjskich nacjonalistów popieranych przez Niemców.

Jadąc dalej na południe dojechaliśmy z powrotem do Batavii. Ale zanim przejechaliśmy ładnym mostkiem (tylko dla pieszych i rowerów) na zachodni brzek rzeki wzrok nasz przykuł czerwony budynek Batavia Depot Museum. Ten zabytkowy dworzec kolejowy, ulokowany na rogu ulic Houston i Water, został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania. Niestety było już po godzinach zwiedzania i dodatkowo z zachodem słońca zrobiło się chłodno, tak że każdy już tylko myślał o powrocie do autka i narzuceniu na siebie czegoś ciepłego do ubrania.

 

10 minut później zjednoczona na parkingu cała nasza siedmioosobowa ekipa wznosiła tradycyjnie toast z szampana za szczęśliwe ukończenie niedzielnej wycieczki. Słońce zaszło za horyzontem i powoli robio się ciemno.

Comments:

Log in or register to leave comments