Polka Circle Bicycle Club zimą też wybiera się na trasy!

By: admin 15 January 2014

Jest wiele wymówek, które można użyć, jako argument, aby zimą nie jeździć na rowerze. Najbardziej popularne tłumaczenia to to, że: jest zimno, jest ślisko, jest niebezpiecznie, można się przemoczyć i ubłocić; można się rozchorować i można zniszczyć rower. Większość ludzi nawet nie dopuszcza myśli, aby zimą wybrać się na rower. Rowerzyści z klubu rowerowego Polka Circle do takich nie należą. Zima, nie zima, a nasze rowery zawsze są gotowe do trasy. Bo jazda zimą jest ogromna frajdą trzeba się tylko do niej odpowiednio przygotować.

Po wyznaczeniu daty i trasy naszej kolejnej wyprawy i ogłoszeniu tego na naszej stronie okazało się, że tylko dwie osoby nie przestraszyły się zimy i temperatury (14°F/-10°C): ja, bo już wcześniej jeździłam po śniegu i nie było to dla mnie nic ekstremalnego oraz Ola, która zaufała mi, że jest to zadanie do wykonania.

Nasze przygotowanie się do jazdy w sezonie zimowym rozpoczęło się już wcześniej i głównie ograniczyło się do obgadania i przyszykowania odpowiedniego ubioru. Ubranie trzy-warstwowe ("na cebulkę") jest najlepszą opcją na niską temperaturę. Trzy cienkie koszulki ochronią nas lepiej przed zimnem niż jeden gruby sweter, bo to nie materiał chroni nas, ale warstwa powietrza uwięziona pomiędzy poszczególnymi warstwami ubrań. Dodatkowo ruch rozgrzewa mięśnie i ruszającemu się człowiekowi nie jest zimno. Podczas jazdy zimą obowiązkowe są: czapka, szalik, rękawiczki i ciepłe buty, bo na rowerze najszybciej marzną kończyny (palce u rąk i nóg) oraz uszy i nos. Moją zasadą jest, aby korpus nie był zbyt dokładnie opatulony, ale ciepłe skarpety, szalik, rękawice i czapka (nachodząca na uszy) są konieczne.

Na naszą trasę obrałyśmy Green Bay Trail, która rozpoczyna się w Wilmette, IL i biegnie równolegle do torów kolejowych linii Metra na północ poprzez takie miejscowości jak Kenilworth, Winettka, Highland Park i Lake Bluff. Nasz wybór podyktowały dwa powody. Po pierwsze szukałyśmy trasy, która jest bliżej miasta i jest większe prawdopodobieństwo, że jest ładnie odśnieżona. Po drugie, chciałyśmy zimą dojechać do plaży nad jeziorem Michigan, a szlak GBT nie odbiega od niego dalej niż jedna milę.  Nasz wybór to był traf w 10-tkę.

Rozpoczęłyśmy trasę w miejscowość Wilmette, która znajduje się 14 mil na północ od Chicago i jest ona uważana, za jedną z najlepszych miejsc, do wychowania dzieci w USA. Najbardziej jednak znanym i obfotagrafowanym budynkiem w Wilmette jest Świątynia Baha (Bahá’í House of Worship for North America), która jest obecnie jedyną taką świątynią w USA i uznaną została przez Biuro Turystyki Illinois za jeden z „siedmiu cudów Illinois”.

W Winnetka nie umiałam się jednak oprzeć pokusie, aby przy ulicy Pine, nie zboczyć z naszej trasy na moment,aby zrobić sobie zdjęcie przed domem znajdującym się pod adresem 671 Lincoln Avenue. To tutaj właśnie nakręcono większość scen do komedii filmowej „Home Alone”, którą oglądałam jako nastolatka jeszcze w Polsce, zanim poznałam Amerykę osobiście. Oli nie musiałam namawiać na ten „skok w bok” z trasy, bo choć Green Bay Trail była ładnie przygotowana do jazdy rowerowej, to niektóre jej odcinnki są dość monotonne.

Glencoe, ostatnia miejscowość na naszej trasie. W Glencoe przy ulicy Hazel, która prowadzi prosto do jeziora Michigan i plaży Glencoe Beach poczułyśmy „nadmorski klimat”. Tutaj porzuciłyśmy szlak GBT i udałysmy się na zasypną śniegiem plażę. W tym też czasie słońce powoli zaczęło wychodzić zza chmur. I choć zdawałyśmy sobie sprawę, że temperatura nie podskoczy do góry, w słońcu od razu przyjemniej robiło się orły na śniegu i nasze zdjęcia wychodziły lepiej. Na mnie plaża zimą zawsze robi niesamowicie wrażenie. O tej porze roku prawie nigdy nie ma tutaj ludzi i można bezkarnie pobawić się na plaży w śniegu jak dzieci (co zresztą obie z Olą od razu zrobiłyśmy).

Choć obie wolimy ciepły klimat i jazdę w wysokich temperaturach, zgodnie stwierdziłyśmy, że zimą też da się jeździć z przyjemnością i z satysfakcją. Trzeba się tylko dobrze do tego przygotować.  A po powrocie należy rower zabezpieczyć tak, aby nie zardzewiał. Sól i woda działają nie tylko na buty i auta, ale też na rowery destrukcyjnie. Jeśli komuś szkoda dobrego i drogiego sprzętu na warunki zimowe, to warto zakupić tańszy rower, którego nie szkoda. Niektórzy też modyfikją swoje rowery, poprzez założenie specjalnych opon z kolcami. Pamiętać jednak trzeba, że kolce cudów nie zdziałają i owszem przydadzą się w jeździe po lodzie, ale przecież tak naprawdę nikt po nim specjalnie nie jeździ. Zazwyczaj mamy do czynienia z ubitym śniegiem, z którym poradzą sobie całkiem nieźle zwykłe opony.

Tak więc dosyć wymówek i argumentów przeciwko jeździe zimą. Nie trzymają się one kupy. Jeśli są jakieś dodatkowe powody, dla których nie wsiadacie na rower zimą, to proszę podzielcie sie z nami. Zapraszamy na nasza stronę, do naszego blogu (http://polkacircle.blogspot.com/) i na wspólną przejażdżkę z Polka Circle.

Comments:

Log in or register to leave comments