Początek roku szkolnego

By: admin 15 September 2014

 

Początek roku szkolnego nieodłącznie kojarzy się z zakupami oraz ze zmianą rozkładu dnia podyktowanego szkolnym planem lekcji, czy godzinami otwarcia przedszkola. Myślę, że warto w tym momencie roku przypomnieć sobie kilka zasad minimalizmu, żeby nie dać się wciągnąć w wir konsumpcjonizmu i zwariowanego życia. Wiadomo, nie wszystko przychodzi łatwo, ale warto pracować nad sobą i próbować żyć świadomie. Wszystko jest kwestią charakteru, zrozumienia, czy chęci.

Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że pusty, wysprzątany pokój nie jest podstawą minimalizmu. Ważniejsza jest zmiana podejścia do ludzi, rzeczy, nadmiaru i umiłowanie prostoty.

Tornistry, zeszyty, przybory, książki, zadania – wokół tego kręci się rok szkolny.

Jak się to do tego wszystkiego przygotować, przyzwyczaić? Przyznam, że też miałam problem, z trudem weszłam do szkolnej rutyny (rok szkolny trwa tutaj od połowy sierpnia). Pomogła mi stara, złota zasada: step by step.

W przedpokoju, zaraz przy drzwiach wejściowych mamy miejsce na tornistry, kurtki, buty itd. U nas wygląda to następująco: 3 tornistry do szkoły amerykańskiej i 3 torebki na lunch oraz 3 tornistry z polskimi książkami na szkołę sobotnią. W tym roku wprowadziłam osobne tornistry na szkołę polską, aby sobie ułatwić życie. Ciągle przekładanie książek i czasem poszukiwanie zapodzianej czytanki wyprowadzało nas z równowagi. Teraz robimy zadanie ze szkoły polskiej i chowamy tornistry wraz z wszystkimi książkami aż do następnej soboty. Skończyło się zamieszanie i każdy wie gdzie są jego polskie książki. Miejsce na buty, czapki, kurtki musi być łatwo dostępne dla dzieci.

Każde z dzieci ma swoje biurko w pokoiku, ale… no właśnie , ale zadania robią przy stole kuchennym. Jest to rozwiązanie łatwiejsze zarówno dla mnie, jak i dla nich. Troje dzieci szkolnych, trzy różne klasy (bliźnięta są rozdzielone), różne zadania i zajęcia. Zresztą kuchenny stół jest miejscem magicznym i niewątpliwie jednym z najważniejszych mebli w domu - dzieci wręcz kochają tam robić zadania. Tez tak macie?

W ciągu dnia dzieci nie stołują się w szkole (chyba, że jest akurat jakiś smakołyk), tylko jedzą to, co im przygotowuję. Przygotowanie drugich śniadań wymaga nie lada organizacji: codziennie 3 torebki, a każda z czymś innym. Staram się, aby lunch był pełnowartościowy. Jemy sezonowo, zatem zawsze pakuję jakieś sezonowe owoce. Wypracowałam system, że po powrocie z zakupów wszystkie owoce myję, rozdzielam na porcje i zostawiam w czystych pojemnikach. Dzięki temu szybciej mogę uporać się z przygotowaniem śniadań do szkoły. A jak wiadomo rano zawsze tego czasu jest za mało ;-)

Nawyk codziennego opróżniania tornistrów pomaga dzieciom nie tylko w czasie roku szkolnego, ale także poza nim, no i wierzę, że w dorosłym życiu również. Zaufajcie mi, przeróżne “skarby” można znaleźć w takich plecakach. Ja też mam nawyk codziennego opróżniania torebki z niepotrzebnych rzeczy, daję tym samym dobry przykład dzieciom.

Ze względu na to, że zadania odrabiamy w kuchni, tam tez znajduje się koszyk na szkolne arkusze. Codziennie po lekcjach mam do przeglądnięcia około 7 kartek na każdego mojego ucznia. Czyli ponad 20 kartek dziennie, które muszę przejrzeć, podpisać, przeczytać, wyrzucić lub schować. Dzieci decydują, które z projektów szkolnych zostają, a które trafiają do recyklingu. Te, które mają zostać wędrują do ich pokojów, gdzie każdy robi swoja wystawę po wewnętrznej stronie drzwi. Po około 2 tygodniach drzwi zapełniają się, wtedy dzieci wyrzucają stare prace i zbierają od nowa. Mamy jedno nieduże plastikowe pudło w szafie przeznaczone na „ szczególne prace”. Są tam naprawdę wyjątkowe “skarby” całej trójki szkolniaków. Podejrzewam, że z czasem opróżnimy i to pudło; na razie jednak czeka, aż dojrzejemy i wyrośniemy z sentymentów.

Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej świętej zasadzie, jaka obowiązuje u nas w domu:

•    po wyjściu ze szkoły dzieci mają 30 min odpoczynku,

•    następnie jemy obiad

•    zaraz po tym zabieramy się do odrabiania lekcji i do przeanalizowania szkolnych papierów. 
Jeśli mamy jakieś obsunięcie i ta zasada zostaje złamana, to wieczór zamienia się w piekiełko i dla mnie, i dla dzieci; niestety, zmęczenie daje się wtedy mocno we znaki.

 

Minimalizm i organizacja mieszają się nieustannie i uzupełniają się wzajemnie, przynajmniej w moim odczuciu. Warto stosować się do pewnych zasad, żeby nasze życie stało się łatwiejsze i prostsze.

Wy też tak uważacie czy macie inne zdanie?

 

Pozdrawiam

Multi Mama Karolina :) 

Comments:

Log in or register to leave comments